Blog

Magia korelacji

Autor: Piotr Zielonka
Dodatkowe informacje: Tekst niniejszy ukazał się w Przeglądzie Szkoleniowym Gazety Prawnej Nr 2 (1367) wtorek 04 stycznia 2005 r.

Wszyscy chcemy poznawać prawidłowości otaczającego nas świata, ale w procesie tym czyha na nas wiele pułapek. Odnajdowanie fikcyjnych korelacji jest jedną z nich.

W przyrodzie, w życiu codziennym, czy w biznesie na co dzień spotykamy się z pojęciem korelacji. Na przykład, im wyższy dąb, tym większą ma średnicę pnia. Jest to przykład korelacji dodatniej. Z kolei, im wyższe stanowisko ktoś piastuje, tym mniej wykonuje prac fizycznych. To przykład korelacji ujemnej.

Niemniej świat, który nas otacza, jest w dużej mierze wypełniony zdarzeniami o charakterze losowym, a tylko niektóre zjawiska mają charakter przyczynowo-skutkowy lub są w jakiś inny sposób skorelowane ze sobą. Z tego powodu bardzo trudno odróżnić zjawiska rzeczywiście zależne od siebie od zjawisk, występujących wspólnie na zasadzie przypadku.

Jak zauważono w różnych miejscach na świecie, łączenie konkretnego prezydenta czy premiera z silnym wzrostem gospodarczym może mieć charakter wybitnie przypadkowy.

Zanim zdecydujemy się na wypowiedzenie jakiegoś kategorycznego sądu na temat zależności pomiędzy dwoma zdarzeniami, postarajmy się dokładnie rozważyć, czy nie popełniamy jednego z trzech rodzajów błędów. Błąd pierwszy polega na wychwyceniu (na zbyt małej próbie) pozornej korelacji zdarzeń zupełnie od siebie niezależnych. Błąd drugi to zapominanie o ewentualnym wspólnym czynniku, łączącym obserwowane zjawiska, pozornie tylko bezpośrednio od siebie zależne. Błąd trzeci to znalezienie prawdziwej korelacji, pozbawionej jednak sensu, jeśli chodzi o wyjaśnienie zachodzących zdarzeń.

Doszukiwanie się korelacji pomiędzy zdarzeniami niezależnymi, przy bardzo małej liczbie obserwowanych przypadków, jest często określane jako myślenie magiczne.

Czarny kot

Nikt z nas nie lubi przypadkowości. Chcielibyśmy wszystko wyjaśniać w kategoriach przyczyna-skutek. A jeśli nie potrafimy tego zrobić, chwytamy się pozornych tłumaczeń. Lepiej się z nimi czujemy.

Jeśli po wyjściu z domu napotkamy czarnego kota, a kilka godzin później wylejemy na siebie czerwony barszcz na oficjalnym przyjęciu, powstanie w naszej głowie silny związek pomiędzy tymi zdarzeniami. Wiemy przecież z licznych przekazów, że czarny kot przynosi pecha. Gdy innym razem przebiegnie nam drogę czarny kot, a następnie… nic się nie stanie, nie przekona to nas do zmiany opinii.

Tak więc fikcyjne korelacje najczęściej służą do potwierdzania sądów, które wcześniej powstały w naszych umysłach. I nie sposób się ich pozbyć. Podobnie jak w pewnej anegdocie. Dwóch dżentelmenów wychodzi rankiem z budynku i jeden mówi do drugiego:

– Pierwszą osobą, jaką napotykasz o świcie na tej ulicy, jest zawsze kominiarz.

– Ale przecież właśnie minęliśmy dozorcę – odpowiada drugi.

-To nic. Wyjątek potwierdza regułę.

Pewien mój znajomy ma 12-letnią córkę, która kilka tygodni temu postanowiła zrobić dobry uczynek i odgrzać ojcu obiad w kuchence mikrofalowej. Talerz z jedzeniem owinięty był folią aluminiową, którą dziewczynka jedynie rozchyliła, zamiast usunąć, jak prosił ojciec. Po włączeniu kuchenki dziewczynka zaobserwowała iskrzenie w okolicach folii aluminiowej, a chwilę później zgasło światło w mieszkaniu. Córka mojego znajomego natychmiast pomyślała, że nieumyślnie wywołała spięcie elektryczne i zadziałały bezpieczniki. Jakież było jej zdziwienie i przerażenie, gdy po chwili spostrzegła przez okno, że światło zgasło we wszystkich okolicznych budynkach. Co więcej, 20 minut później usłyszała przez radio (działające na baterie), że awaria elektryczna dotyczy niemal całej południowej Warszawy. Oczywiście zaszła pozorna korelacja. Awaria spowodowana była nieco poważniejszymi przyczynami niż folia w kuchence mikrofalowej.

Czynnik odpowiedzialny

Jeśli chodzi o błąd drugiego typu, czyli niezauważenie trzeciego wspólnego czynnika pomiędzy pozornie bezpośrednio zależnymi od siebie zmiennymi, weźmy następujący przykład. Jakiś czas temu pewien badacz zanotował silną dodatnią korelację pomiędzy długością stopy u dziecka a znajomością tabliczki mnożenia. Okazało się jednak, że czynnikiem odpowiedzialnym za tę korelację był wiek dzieci.

Innym razem odnotowano, że im więcej jednostek straży pożarnej bierze udział w gaszeniu pożaru, tym większe powstają straty. Nie zauważono, że czynnikiem, łączącym te obserwacje, był rozmiar samego pożaru. W poważnych badaniach dostrzeżono natomiast dodatnią zależność pomiędzy fluoryzacją zębów, a późniejszą zachorowalnością ludzi na nowotwory. Okazało się jednak, że trzecim czynnikiem był rozwój cywilizacyjny społeczeństw, stosujących fluoryzację i związana z nim większa długość życia obywateli. W społecznościach, w których nie stosowano fluoru, poziom rozwoju był tak niski, że ludzie umierali w bardzo młodym wieku na inne schorzenia niż choroby nowotworowe.

Trzeci rodzaj błędu popełniają często inwestorzy na rynkach finansowych, doszukując się na przykład zależności pomiędzy wzrostem cen akcji, a liczbą plam na słońcu lub fazą księżyca.

Tak więc wszyscy przejawiamy pewne skłonności do magicznego myślenia lub do doszukiwania się bezpośredniego związku między zdarzeniami, nawet jeśli w rzeczywistości wcale go nie ma. Skłonność ta wzmacniana jest przez prasę i telewizję, które z oczywistych powodów koncentrują się na zjawiskach jak najbardziej niezwykłych. Przykładem może być często opisywana prorocza moc snów.

Odczytać sen

Przytoczę tu zdarzenie, które miało miejsce w Stanach Zjednoczonych przed wielu laty. Niejaki John Steward, wtedy student pierwszego roku psychologii znanego stanowego uniwersytetu na południu kraju, pewnej nocy obudził się zlany potem. Śniło mu się bowiem, że jego ukochany ojciec umarł właśnie w swym mieszkaniu w Chicago na zawał serca. John wstał z łóżka i z przerażeniem dostrzegł, że jego wspólne z ojcem zdjęcie, oprawione w szklaną antyramę, spadło w nocy na podłogę. Rama rozbiła się na drobne kawałki.

Przesłanie było tak wyraźne, że John popędził czym prędzej do telefonu i wykręcił numer ojca. Nikt nie odbierał słuchawki… Była 3 rano. Chłopak poprosił w ambulatorium o leki uspokajające, odczekał godzinę, po czym zatelefonował do swej siostry w Chicago, a ta, wysłuchawszy opowieści, błyskawicznie udała się do mieszkania ojca. Okazało się, że… ani w łóżku, ani na podłodze nie znaleziono martwego mężczyzny. Co więcej, ojciec chłopaka chwilę później pojawił się w mieszkaniu z kilkoma sztukami dorodnych ryb. Wrócił bowiem z wędkowania.

Wszystko skończyło się dobrze, jak w wielu podobnych sytuacjach. Zdarzenia te nie zostały jednak opisane w prasie, nie poświęcono im również odrębnego programu telewizyjnego. Kogo obchodzi sen, który się nie sprawdził? Tak więc tym razem, porażająca w swej wymowie, korelacja pomiędzy koszmarnym snem a rzeczywistością nie zaistniała. Jeśli jednak od czasu do czasu uda się ją uchwycić, to ze względu na swe magiczne przesłanie staje się niezwykle popularna i przyczynia się do powszechnej wiary we współistnienie odległych zjawisk.

Podsumowując, jeśli pragniemy jedynie potwierdzić nasze wcześniejsze sądy, zawsze uda się znaleźć ?dowody?. Jeżeli natomiast chcemy odkrywać prawdę, należy z dużą dozą krytycyzmu odnosić się do wszystkich niezwykłych w swej wymowie korelacji lub zależności przyczynowo-skutkowych i jako hipotezę roboczą przyjmować niezależność obserwowanych zjawisk. Dopóki nie udowodnimy, że jest inaczej.

Tekst niniejszy ukazał się w Przeglądzie Szkoleniowym Gazety Prawnej Nr 2 (1367) wtorek 04 stycznia 2005 r.

podziel się na:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

ZAPISZ SIĘ NA STUDIA

Trwają zapisy na XXXIV edycję studiów podyplomowych "Psychologia Biznesu dla Menedżerów"
START
7 MARCA 2020

polecane książki:

SZUKAJ NA BLOGU: